Kodeks pracy pozwala pracodawcy kontrolować służbową pocztę elektroniczną oraz inne narzędzia, które sam udostępnił pracownikowi, o ile jest to niezbędne do organizacji pracy i wykorzystania czasu pracy. Warunkiem jest wcześniejsze poinformowanie pracowników, co najmniej dwa tygodnie przed uruchomieniem monitoringu. Kluczowe słowo to „udostępnione”: przepis dotyczy sprzętu i kont należących do firmy, a nie telefonu, który pracownik kupił za własne pieniądze i na którym trzyma zdjęcia rodziny, wiadomości do bliskich i dane bankowe.
Do tego dochodzi konstytucyjna ochrona tajemnicy komunikowania się oraz zasada, że pracodawca powinien szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Oznacza to, że żądanie odblokowania telefonu i przejrzenia jego zawartości nie ma podstawy prawnej, a pracownik może je odmówić bez ryzyka dyscyplinarnego z tego tytułu. Kto chce zobaczyć, co w tym kontekście oferują programy do nadzoru urządzeń takie jak SpyOne, powinien przeczytać recenzję popularnej aplikacji monitorującej, wraz z oceną jej zgodności z prawem pracy.
Co grozi za przekroczenie granicy
Nieuprawnione zapoznanie się z cudzą korespondencją, uzyskanie dostępu do informacji dla siebie nieprzeznaczonych albo instalowanie programu śledzącego na cudzym urządzeniu może wypełniać znamiona art. 267 Kodeksu karnego, zagrożonego karą do dwóch lat pozbawienia wolności. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego. Równolegle pracownik może dochodzić ochrony dóbr osobistych na podstawie Kodeksu cywilnego, żądając zaprzestania naruszeń, przeprosin i zadośćuczynienia, a także złożyć skargę do inspekcji pracy lub do Prezesa UODO, jeśli doszło do nielegalnego przetwarzania danych.
W praktyce najgorszym skutkiem bywa utrata dowodów. Nawet jeśli w telefonie rzeczywiście znajdował się plik skopiowany z firmowego serwera, materiał zdobyty w ten sposób osłabia pozycję pracodawcy w sądzie pracy i naraża go na zarzut działania z naruszeniem prawa. Z punktu widzenia strategii firmy szkoda wizerunkowa i procesowa często przewyższa korzyść z „szybkiego sprawdzenia”.
Gdy firma rozważa narzędzia nadzoru
Zdarza się, że po incydencie przedsiębiorcy szukają sposobu na pełny wgląd w urządzenia pracowników. Zanim sięgniesz po tego typu rozwiązania, pamiętaj, że większość produktów tego rodzaju powstała z myślą o rodzicach, a ich użycie wobec dorosłego pracownika bez jego wiedzy jest w Polsce ryzykiem karnym dla instalującego.
Co wolno pracodawcy zrobić legalnie
Podstawowym narzędziem jest regulamin. Jeśli firma dopuszcza korzystanie z prywatnych telefonów do celów służbowych, może uzależnić to od zgody pracownika na określone warunki: blokadę ekranu, szyfrowanie, instalowanie aplikacji zarządzających wyłącznie służbowym profilem oraz możliwość zdalnego usunięcia firmowych danych, a nie całej zawartości urządzenia. Taki model jest zgodny z duchem RODO, bo ogranicza ingerencję do tego, co faktycznie należy do pracodawcy.
Gdy podejrzewasz wyciek, masz do dyspozycji inne środki: analizę logów systemów firmowych, przegląd uprawnień dostępu, rozmowę wyjaśniającą w obecności przedstawiciela pracowników albo działu kadr, wreszcie zawiadomienie organów ścigania, które mają prawo żądać wydania urządzenia i zabezpieczyć dowody zgodnie z procedurą karną. Pracodawca nie jest organem przeszukującym, dlatego ta droga jest nie tylko bezpieczniejsza, ale i skuteczniejsza.
Jak pracownik powinien się zachować
Jeśli przełożony prosi o pokazanie telefonu, możesz uprzejmie odmówić i zaproponować alternatywę, na przykład wskazanie konkretnych plików, które mają trafić do firmy, albo przekazanie sprawy działowi bezpieczeństwa. Nie musisz podawać haseł ani odblokowywać urządzenia. Jeśli dojdzie do presji, zanotuj datę, godzinę i świadków. Zachowaj wiadomości z żądaniem lub groźbą konsekwencji, bo mogą się przydać w postępowaniu.
Warto jednak pamiętać o drugiej stronie medalu. Przesyłanie służbowych dokumentów na prywatne konto lub telefon bez zgody pracodawcy może stanowić naruszenie obowiązków pracowniczych i tajemnicy przedsiębiorstwa. Pracownik, który rzeczywiście skopiował dane klientów, ryzykuje rozwiązanie umowy i odpowiedzialność odszkodowawczą, a w skrajnych przypadkach karną. Ochrona prywatności nie jest zatem przepustką do bezkarności.
Dobre praktyki dla obu stron
Firmy unikną większości konfliktów, jeśli jasno opiszą w regulaminie, które urządzenia i konta są służbowe, co wolno na nich robić i jak wygląda procedura w razie incydentu. Pracownicy, którzy znają te zasady, chętniej je akceptują, bo wiedzą, że chronią także ich prywatność. Dobrze działają krótkie szkolenia i jedna osoba odpowiedzialna za sprawy bezpieczeństwa, do której można zgłosić wątpliwość bez obawy o konsekwencje.
Podsumowując: pracodawca nie może przeglądać prywatnego telefonu na własne żądanie, a próba obejścia tej zasady za pomocą ukrytych programów jest ryzykowna prawnie i strategicznie. O wiele skuteczniejsze są jasne reguły, rozdzielenie środowiska służbowego od prywatnego i współpraca z organami, gdy sprawa jest poważna.